Z piwnicy babci…

Bardzo podobają mi się kompozycje roślin ogrodowych umieszczone w nietypowych pojemnikach. Internet pełen jest inspirujących zdjęć. Tak się ostatnio ułożyło, że w moje ręce wpadły cudne, stare naczynia większe i mniejsze, które znalazłam w piwnicy babci mojego męża. Choć to On robił porządki, był na tyle „łaskawy”, że zostawił na boku wszystkie przedmioty nadające się jeszcze do użycia. Ja oczywiście najchętniej zabrałabym je wszystkie, ale po selekcji wybralam kilka najfajniejszych: kosz wiklinowy, stare emaliowane i ceramiczne naczynia.

Kosz i jedno emaliowane naczynie już dostało drugie życie. Oczywiście pomalowałam je na biało. Kosz jeszcze czeka na swoją rolę. W naczyniu już zawiały kwiaty: lawenda i liliowiec. Długo szukałam miejsca w ogrodzie, odpowiedniego dla tej kompozycji. Ostatecznie postawiłam ją na szczycie skalniaka. Nieskromnie powiem, że bardzo jestem zadowolona z efektu, wygląda jakby leżało tam wiele lat i już zdążyło scat się częścią otoczenia.

Na działce pojawił się także biały kosz na kółkach znaleziony w Czaczu. Dla niezorientowanych – to taka miejscowość niedaleko Kościana, której mieszkańcy trudnią się handlem „rupciami” przywiezionymi z Niemiec. Ciekawe miejsce dla poszukiwaczy przedmiotów z duszą. Kosz także pomalowałam, bo lata swojej świetności miał już za sobą. Czerwone pelargonie cudnie kontrastują, ślicznie:-)

Kwitnące azalie i rododendrony

To była deszczowa sobota. Wpadłam na działkę tylko na chwilę spojrzeć na zieleń przed wyjazdem na prawie dwa tygodnie. Dobrze zrobiłam, zobaczyłam bowiem pięknie kwitnące rododendrony, które do mojego powrotu z pewnością przekwitną.

Uwielbiam te białe, kremowe kwiaty rododendrona przy altanie oraz azalię herbacianą, która dopiero za parę dni w pełni rozkwitnie.

Cudownie rozrosła się także funkia, ale już widziałam całą  armię ślimaków zmierzających w jej kierunku.

Teraz mam chwilę relaksu. Może będę mieć szansę zwiedzić piękne ogrody, zapewne zamieszczę parę inspirujących zdjęć.

Soczysta zieleń cieszy oczy

W tym tygodniu tylko raz udało mi się wpaść na działkę. Przycięłam trochę tuje i popryskałam trawę środkiem przeciw kończynie, która niestety dość ekspansywnie domowi się na moim trawniku. Już raz pryskałam, ale niewiele to dało, chyba zrobiłam za słabe stężenie. Zobaczymy co będzie teraz. Kochany Tatuś dokończył układanie obrzeży więc wygląda teraz naprawdę super.

Dość sporo pada w tym miesiącu więc zieleń jest cudnie soczysta, nawet mój nieudolnie zasilony trawnik nabiera jednolitej barwy. Super:-)

Bardzo dobrze rosną też warzywa i owoce. Truskawki mają kwiaty, wzeszły tez rukola. pietruszka, marchew i groszek!

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

Majówka 2014

Długi weekend majowy zaczął się dla mnie już w poniedziałek 28 kwietnia. Były drobne trudności, związane z wezwaniem do pracy we wtorek 29 kwietnia, ale mniejsza o to.

W każdym razie bardzo efektywnie spędziłam te trzy dni na działce. Pogoda dopisywała. Kupiłam obrzeże z kostki (bardzo ładnie to wygląda) i z pomocą mojego nieocenionego taty udało się położyć już jedną stronę. Konkretnie to tata kład, według zasady; wykonania odpowiedniej szerokości rowku, wysypania piaskiem, wyłożenia czarną włókniną, położenia kostki i przysypania kamieniami.  Przyjrzałam się także z bliska tzw. korze z kamienia. Widziałam to w jakimś piśmie ogrodniczym i znalazłam w sklepie, fajnie to wygląda i nie jest kosmicznie drogie, myślę, żeby ostatecznie przestrzenie między kamieniami uzupełnić taką „posypka’, ale to pewnie w czerwcu.

Kiedy tata kład obrzeża, ja nadawałam nowy – oczywiście biały – kolor komodzie w altanie. ale o tym później, bo nie mam zdjęć gotowej komody.

Było fajnie, szkoda, że pogoda się popsuła:-( A i jeszcze zainaugurowaliśmy sezon grillowy – pysznym pstrągiem. Był to tez pierwszy raz w nowym grillu:-)

19 17 16 15 14 12 11 6 5 4 3 2 1

Wielkanocna baba z cytryną i serkiem, Zając Wielkanocny

U nas już wczoraj wieczorem stał się  mały cud. Miała być baba, a dodatkowo wyszedł zając. W przepisie nie doprecyzowano na jaką wielkość formy jest babka. Już na początku mi podpadło, że jest aż 500g maki i moja forma do babki może tego nie przyjąć.
Tak też się stało, ciasta było za dużo, zważywszy na fakt, że wlewa się zazwyczaj do 3/4 wysokości. Ale na szczęście mamy formę do zająca i ją wykorzystałyśmy.

Przepis na bakę z cytryną i serkiem waniliowym

500 g mąki
300 g miękkiego masła
400 g cukru
500 g serka waniliowego
6 jajek
2 opakowania kisielu cytrynowego
6 płaskich łyżeczek proszku do pieczenia
2 torebki cukru waniliowego
sok i skórka otarta z jednej cytryny
7 kropli olejku cyrtrynowego
masło i mąka do wysypania formy

Masło utrzeć wraz z cukrem, cukrem waniliowym i jajkami. Dodać mąkę z proszkiem do pieczenia i kisielem, serek waniliowy, sok i skórkę otartą z cytryny oraz aromat cytrynowy. Całość dokładnie miksować.

Przygotowane ciasto wlać do formy wysmarowanej masłem i posypanej mąką. Piec 50 min w temperaturze 180 st. Upieczone ciasto odstawić na 5 minut, następnie wyjąć z formy i ostudzić. Dekorować według upodobania.

Mazurek kajmakowy z powidłami i bakaliami

Prosty i szybki mazurek. Robiłam pierwszy raz i jestem zaskoczona jak sprawnie mi poszło. Jeszce nie próbowałam, ale powiedzmy sobie szczerze coś co ma w sobie dużo bakalii i masę kajmakową nie może być niesmaczne!

Składniki na ciasto:
300g mąki
50 g cukru pudru
200g masła lub margaryny
2 żółtka
1 łyżka gęstej śmietany

Masa kajmakowa – z puszki (kto ma dziś czas gotować mleko skondensowane przez 3 godziny:-)
Słoik powideł (z naszych śliwek:-)
Bakalie według uznania: orzechy, migdały, suszone morele, daktyle, rodzynki itp.

Mąkę wysypać, dodać pokrojone masło, cukier puder, żółtka i śmietanę. Wyrabiać ciasto do momentu, aż powstanie jedna lśniąca kula. Włożyć do lodówki na godzinę.

W tym czasie pokroić bakalie.

Po wyjęciu ciasta, rozwałkować je i wykroić kształt: może byc owalny lub prostokątny jak blacha. Zostawić ok 1/4 ciasta i zrobić z niego 4 dłuższe i dwa krótsze wałeczki – zabawa jak w przedszkolu z plasteliną. Po dwa waleczki zwinąż ze soba, żeby powstały warkocze.

Na posmarowanej masłem i wysypanej mąką blaszce położyć ciasto, nakłuć je widelce i dookoła ułożyć warkoczyki z ciasta, delikatnie docisnąć. Pieczemy w 200 stopniach Celsjusza około 30 minut. Po wystygnięciu ciasta posmarować je powidłami, posypać bakaliami i na to wyłożyć masę kajmakową. Ja użyłam do tego specjalnej wyciskarki do mas cukierniczych, ale myślę, że łyżką uda się nałożyć w miarę równo. Można trochę masę podgrzać, żeby była rzadsza.

Na koniec zdobienie i gotowe!

123

Wiosna pełną parą i trend grown your own

Dzisiejsza sobota była wyjątkowo pracowita. Cały dzień spędziłam na działce, w towarzyskie mojego taty. Zaplanowanej pracy było bardzo dużo. Trawa urosła już sporo i wymagała pierwszego w tym roku koszenia. Ostatni tydzień dużo padało, nawóz się rozpuścił i znowu ukazał, że nie umiem sypać równo. Mam siewnik, ale i tak nie wychodzi równo. Trudno, z czasem się wyrówna:-)

Kwiaty kwitną już pięknie, czekam na tulipany!
Wypieliłam rabaty i co najważniejsze zasiliłam nawozami: hortensję, lawendę, rododendrony, winorośl i powojniki. Mam nadzieję, że będą pięknie rosły. Rododendrony i azalie mają piękne kwiatostany więc jest nadzieja, że zakwitną cudnie.

Wpisałam się też pełną gębą w trend grown your own, bo posiałam warzywa w warzywniaku: rzodkiewkę, marchew, pietruszkę, sałatę, groszek i po raz pierwszy rukolę. Strasznie mnie to śmieszy, że to jakiś trend z tego powstał. Żadne to bowiem wielkie dziejowe odkrycie, że warto uprawiać własne warzywa i że są one smaczniejsze i zdrowsze. O tym rzekomym trendzie przeczytałam w jakieś gazecie dla ogrodników. To zabawne, że coś co nasi rodzice robili przez wiele lat, teraz szumnie nazywa się trendem i nowym sposobem na życie….

Ciekawska jest taka, że na moim trawniku wrosły dziwne grzyby i to w miejscu w którym nigdy wcześniej ich nie widziałam. Wyglądało to bardzo ładnie, ale zostały skoszone bo jestem prawie pewna, że są trujące.

Sporą część dnia poświeciłam także na renowację stołu, ale o tym później jak będę mieć zdjęcia dzieła ukończonego, a zostało jeszcze lakierowanie.

Altana na działce gotowa na nowy sezon

Dzisiejszy słoneczny dzień poświęciłam na porządki w altanie, by przygotować ją na nowy sezon. Porządki poszły sprawnie, ale jak zwykle wiele zostało jeszcze do zrobienia.

W altanie nadal stoi stół, który kupiłam zimą ubiegłego roku i w planach ma trafić do naszego mieszkania. To piękny okrągły, rozkładany, drewniany stół. Wymaga tylko oszlifowania i polakierowania, ale jakoś ciągle brakuje mi czasu. Na działce zawsze jest coś do zrobienia i jakoś nie mogę znaleźć tych dwóch dni potrzebnych na zrobienie stołu. Ale w tym roku to priorytet! Dodatkowo do altany trafiła sosnowa komoda, która wcześniej stała w pokoju Basi. Mam do niej sentyment, bo kupiłam ją dla Basieńki jak byłam w ciąży. Teraz okazała się za mała na powiększające się ubranka Baśki, wiec została zastąpiona przez bardziej pojemną. W altanie się sprawdzi, musi tylko przejść metamorfozę, czyli przybrać biały kolor. Delikatnie zeszlifujemy i gotowe.

Na jednej ze ścian wisi półeczka (ta z durszlakiem i „podziurawioną” patelnią – dla niewtajemniczonych to patelnia do warzyw na grilla) ta półka była jeszcze w domu mojego dziadka Józefa. Dostałam ją od taty, musiałam tylko usunąć z cztery lub pięć warstw farby, ale nie malowałam jej już niczym tylko zostawiłam.

Kiedy „wyjedzie” duży stół, komoda zmieni kolor i pojawi się mały biały stoliczek będę mogła uznać altanę za ukończoną. Mam nadzieję, że dokona się to w tym sezonie działkowym:-) taki jest plan!!!

Marcowy ogród

Tegoroczny marzec doświadczył mnie „ciężką chorobą”, okropna wersja grypy:-(((
Piękny, ciepły tydzień wiosennej pogody spędziłam w łóżku z gorączką sięgająca 39,5.
Ale na szczęście to już za mną. Miniony tydzień nie był już tak słoneczny, ale piątek był całkiem ładny, na tyle, że udało mi się przeprowadzić aerację trawnika, wygrabić siano i wysypać 6 kg nawozu. Jestem bardzo zadowolona, bo dziś padał deszcze, co oznacza, że nawóz ładnie się rozpuści.

Byłam dziś na działce i zrobiłam kilka zdjęć pierwszych wiosennych kwiatów, widać, że tulipany będą lada dzień, jeśli tylko słońce uraczy nas swoimi promieniami.
Jak to wiosną na działce bywa, gdzie człowiek nie spojrzy widzi mnóstwo pracy do wykonania. Nie zabrałam się jeszcze wcale za warzywniak, ale to następny etap prac.

Fajnie, że już wiosna, bardzo fajnie:-)))